
O przepisie, który
zabrania posiadania nawet najmniejszej ilości narkotyku na własny
użytek, często mówi się „paragraf statystyczny” -
przestępstwa nie ma, dopóki nie zostanie wykryte, co gwarantuje
100% skuteczność. W rzeczywistości, skuteczność organów
ścigania jest bliższa setnych części procenta.
Jak informuje nas Komenda
Główna Policji, „w 2011 roku wszczęto 22.940 postępowań
karnych z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, najczęściej o
przestępstwa z art. 62(nielegalne posiadanie).” Naruszenia UPN
stanowiły prawie 10% wszystkich przestępstw kryminalnych – dzięki
100% skuteczności, daje to łącznie sztucznie zawyżony wskaźnik
wykrywalności sprawców.
Dlaczego sztucznie?
Umówmy się - 22 940 postępowań, to śmiech na sali. Regularny
palacz może sam tyle razy naruszać przepisy UPN w ciągu jednego
roku. A mamy takich w kraju, mniej lub bardziej regularnie
sięgających po zakazaną używkę, kilka milionów. Pozostając
przy zdrowych zmysłach (wbrew powszechnej opinii członków PiS na
temat użytkowników marihuany), palacze raczej nie kwapią się do
zgłaszania każdego przypadku złamania owych przepisów swojemu
dzielnicowemu. Brak zgłoszenia = (wg policyjnej logiki) brak
przestępstwa.
W rzeczywistości,
wykrywalność przypadków naruszenia zakazu posiadania jest bliska
zeru. Ze względu na jej nielegalny status, konsumpcja marihuany nie
jest szczegółowo monitorowana (jak to ma miejsce z inną trucizną
– alkoholem). Szacunki mówią jednak o 1-3 milionach Polaków,
którzy przyznają się do kontaktów z tą używką. Przyjmijmy dla
ostrożności dolną granicę. Nawet jeśli założymy, że każda z
tych osób pali zaledwie raz w miesiącu, daje to nam około 12
milionów przestępstw. Do tego, spora ilość palaczy oddaje się
przyjemnemu nałogowi dużo częściej – zakładając, że palących
codziennie jest 100 tysięcy (znów ostrożne szacunki), mamy kolejne
36 milionów naruszeń prawa – w sumie, dla okrągłego rachunku,
co roku popełnianych jest 50 milionów przestępstw z samego art.
62.1. Wykrytych 22940. Skuteczność 100% powiadacie?
Brawo za wyliczenia, mi by sie nie chcialo, ale to wszystko świeta prawda, 100% my ass to tak samo jak z rowerzystami co po jednym piwko zasuwa bocznymi drogami po robocie i go dupna to tez wpada w ten sam art. w kraju gdzie wóda jest traktowana jak kawa z rana (moda od ruskich chyba) to jest conajmniej niedorzeczne, na zachodzie jakies te wartosci graniczne są normalne i jakoś nie słyszy sie o tragediach na np niemieckich autostradach
OdpowiedzUsuńhttp://demotywatory.pl/3969394 tyle w temacie policja nie ma prawa istnieć w takiej pokuwionej postaci życze im śmierci w agonii
OdpowiedzUsuń